Późniejszy wokalista glam-rockowej kapeli Kiss urodził się z defektem ucha – mikrocją. Chłopiec miał niewykształconą prawidłowo małżowinę uszną i brak przewodu słuchowego (co oczywiście czyniło go częściowo głuchym). Stanley, aby uniknąć szkolnych chuliganów, którzy wykorzystywaliby każdą sposobność do dokuczania mu, postanowił zapuścić długie włosy i pod nimi ukryć swój defekt.

Podobno długie pióra ułatwiły mu nawiązanie kontaktu z rockersami i przez to wybranie swej późniejszej kariery muzycznej. Z czasem Stanley przeszedł kilka kosmetycznych operacji, dzięki którym jego ucho nie rzuca się już tak bardzo w oczy.

Źródło: http://joemonster.org/art/19091

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *